Dzisiaj już nie było tak przyjemnie jak wczoraj, ale dzisiaj akurat trening był odrobinę cięższy. Trochę na tym planie poćwiczę i pewnie się przyzwyczaję ;)
- rwanie (lekkie): 20/5, 30/5, 40/5
- przysiad: 70/5, 95/5, 105/5, 115/5, 125/5, 135/5
- wspięcia na palce: 150/15, 150/20
- martwy ciąg: 100/5, 115/5, 130/5, 145/5, 160/5
- martwy ciąg z deficytu (podwyższenie ~6cm): 60/5, 75/5, 90/5
W przysiadach powróciłem do bardziej naturalnego założenia, czyli póki co bandaże sobie poleżą w szafie, a ściągacze ortopedyczne odkurzę... tak na wszelki wypadek. Przysiady poszły dzisiaj w miarę dobrze, a z czasem będzie już tylko lepiej. Jeśli chodzi o martwy ciąg to tu już się robi trochę zabawniej. Wiem, że mam słabą dolną część ruchu (oderwanie i pierwsze kilka cm), więc aby wzmocnić tę fazę ciągi robię w butach do siadów (podeszwa grubsza, sama pięta ~3.5cm) i jakby tego było mało sam plan przewiduje jeszcze ciągi z deficytu... mam tylko nadzieję, że to pomoże ;)
Miałem jeszcze zrobić jakieś pierdółki na kaptury i brzuch, ale dzisiaj już zabrakło na to chęci.
Do następnego.