Zapowiadał się kolejny udany, choć ciężki trening. Wyszedł ciężki... i tak nie do końca udany.
- martwy ciąg: 60/10, 93/3, 120/3, 150/3, 170/3, 185/3, 200/0, 200/1, 207/0
- martwy ciąg (chwyt rwaniowy): 60/5, 70/5, 80/5
- wiosłowanie hantlem: 2 x 40/8
- skłony na ławeczce rzymskiej: 2 x 15/9
- russian twist: 5/10
Dzisiaj czułem się znacznie lepiej niż ostatnio jak robiłem ciągi (znaczy się lżejszy obiad był), a mimo to wyszło jak wyszło... czyli kiepsko. Nie ma specjalnie co się rozpisywać dlaczego nie dałem rady, bo po prostu nie dałem rady... leszczyk jeszcze jestem i tyle. Reszta już delikatnie, żeby znowu nie było, że czegoś nie dam rady.
Co będzie dalej to się zobaczy. Mam jedynie nadzieję, że będzie lepiej niż dzisiaj.
Do następnego.