AMPY, AMPY i po AMPach. Wpis opóźniony dobry tydzień, ale jakoś chęci z czasem się nie zeszły, aż do teraz. W skrócie zawody dosyć udane. Progres jest, ale trochę się przeliczyłem i zrobiłem trochę słabszy wynik niż mogłem.
Przysiady:
- 160 - zaliczone
- 180 - zaliczone (rekord na zawodach)
- 200 - spalone (okazało się minimalnie za ciężkie)
Jeśli chodzi o przysiady to chciałem zrobić je trochę delikatniej, ale niestety kumpel stwierdził, że patrząc na moje 180 to 200 powinienem zaliczyć... mało brakowało, a by się udało. Fakt, teraz przynajmniej miałem lepiej opanowane siadanie w bandażach, więc to też jakieś pocieszenie :P
Wyciskanie leżąc:
- 110 - zaliczone
- 115 - zaliczone
- 120 - zaliczone (rekord na zawodach)
Tutaj faktycznie dobrze oceniłem swoje siły i skończyłem z zapasem max 2.5kg, więc jest dobrze. Chociaż jestem średnio zadowolony z progresu, ponieważ w grudniu też wycisnąłem 120, ale sędziowie spalili za oderwanie pięty, więc w sumie wyrównawałem swój rekord, ale teraz został zaliczony ;)
Martwy ciąg:
- 210 - zaliczone
- 230 - zaliczone (powtórzenie wyniku z 16.04.2011)
- 240 - spalone (a się nastawiałem na 250...)
Biorąc pod uwagę wcześniejsze wyniki nawet jakbym zaliczył w MC 250 to i tak bym nie poszedł nawet jedno miejsce w górę, a dodatkowo 230 poszło lekko opornie, więc rzuciłem się na 240... i na chęciach się skończyło.
Oto i filmik z moich startów:
Następne zawody już 4 czerwca (może z okazji moich imienin dopiszą mi 20kg gratis?), oby tam też był progres i to nie tylko wynikający z mojego rozsądniejszego podejścia do ciężarów ;)
Do następnego.