Dzisiaj udało mi się dotrzeć na dodatkowy trening :D I zrobiłem parę ćwiczeń, których mi brakowało.
- złożenia (Ósemka Cosgrove'a): 40kg
- podciąganie na drążku (szeroki nachwyt): 5 x 0/3
- uginanie ramion ze sztangą łamaną (podchwyt): 37/10, 42/10, 47/10, 60/10
- francuskie leżąc: 27/10, 30/10
- unoszenie nóg w zwisie: 3 x 0/10
Do złożeń wróciłem od razu na 40kg (jak szaleć, to szaleć) i ... nie było tak źle :) Jedynie 2 pierwsze serie dały popalić, potem było już z górki. Drążek dzisiaj rekreacyjnie (i jeśli w ogóle będę robił to tylko rekreacyjnie). Bicuś dzisiaj pozytywnie mnie zaskoczył :D Urósł w siłę, nie wiem kiedy, ale ważne że się wzmocnił. Jedyna uwaga to to, że w ostatniej serii musiałem robić bardziej dynamiczny ruch plecami... ale ja się w kulturystykę nie bawię i mogę :P Francuz delikatnie, żeby jutro klata dobrze szła i na koniec brzuch... największy problem to jest ze słabnącym chwytem. To by było wszystko trening lekki, przyjemny i pozytywnie motywujący.
Dziękuję za uwagę. Niech moc będzie z wami, motywacji nie braknie itp. itd. Do następnego.